Artykuł sponsorowany
Nie pamiętam już, ile razy planowałem zakończyć rozgrywkę po zapisaniu postępów w grze. W survival horrorach taki plan zwykle kończy się tak samo. Otwieram kolejne drzwi, znajduję dziwną notatkę, słyszę odgłos dochodzący z końca korytarza i nagle okazuje się, że minęła następna godzina. Dlatego od lat wracam do tego gatunku. Dobre horrory nie przyciągają wyłącznie potworami czy efektownymi scenami. Znacznie bardziej wciąga mnie atmosfera niepewności i ciągłe poczucie, że za chwilę wydarzy się coś, czego kompletnie się nie spodziewam.
W 2026 roku wybór horrorów na PlayStation 5 jest naprawdę duży. Obok nowych produkcji można znaleźć również odświeżone wersje kultowych tytułów, które mimo upływu lat nadal potrafią wywołać dreszcze. Przez ostatnie miesiące spędziłem sporo czasu przy różnych grach z tego gatunku i szybko zauważyłem, że nie wszystkie survival horrory działają w ten sam sposób. Jedne skupiają się na walce, inne na eksploracji, a jeszcze inne budują napięcie niemal wyłącznie atmosferą.
Mimo wielu nowych premier najczęściej uruchamiam jednak kolejne części resident evil. To przy niej pierwszy raz zdarzyło mi się przez kilkanaście minut krążyć po jednej lokacji tylko po to, żeby znaleźć brakującą wskazówkę albo ukryty przedmiot. Nawet dziś, kiedy na rynku pojawiają się coraz nowsze produkcje, wiele rozwiązań wykorzystywanych przez innych twórców ma swoje korzenie właśnie w tej serii.
Dlaczego seria Resident Evil nadal przyciąga fanów horrorów?
Kiedy pierwszy raz uruchomiłem Resident Evil VII: biohazard gold edition / ps5 / gra na płycie / napisy pl, nie spodziewałem się, że tak mocno wciągnie mnie samo przemierzanie domu Bakerów. Przez większość czasu nie działo się nic spektakularnego. Chodziłem po kolejnych pomieszczeniach, szukałem wskazówek i próbowałem odnaleźć drogę dalej. Mimo to poczucie niepewności praktycznie nie znikało ani na chwilę.
Kilka razy złapałem się nawet na tym, że zamiast otworzyć następne drzwi, przez moment stałem w miejscu i zastanawiałem się, czy na pewno chcę iść dalej. Takie sytuacje najbardziej zapadają mi w pamięć. Nie chodzi o liczbę przeciwników czy ilość wybuchów na ekranie. Znacznie większe emocje wywołuje świadomość, że coś może czekać tuż za rogiem, ale nie wiadomo dokładnie co.
Dużo dobrych wspomnień mam również z Resident Evil Village: gold edition ps5 nowa pl. Ta część jest bardziej różnorodna. Poszczególne miejsca mocno się od siebie różnią i praktycznie każde zostawia trochę inne wrażenia. Raz przemierzałem ponure korytarze zamku, innym razem trafiałem do miejsc budujących napięcie w całkowicie odmienny sposób. Dzięki temu przez całą kampanię nie miałem poczucia powtarzalności.
Najbardziej podoba mi się jednak to, że Resident Evil ps5 nie sprowadza się wyłącznie do walki. Równie dużo satysfakcji daje odnalezienie brakującego przedmiotu albo rozwiązanie zagadki, nad którą wcześniej spędziłem kilkanaście minut. Czasami właśnie takie momenty pamiętałem później lepiej niż najbardziej widowiskowe pojedynki.
Która część resident evil ps5zapewnia najwięcej wrażeń?
Znajomi często pytają mnie, od której części najlepiej zacząć przygodę z Resident Evil. Trudno jednak wskazać jedną odpowiedź, ponieważ każda odsłona stawia na trochę inne elementy.
Jeżeli ktoś dopiero zaczyna przygodę z serią, często polecam Resident Evil 4 remake / ps5 / nowa / wydanie pudełkowe. To jedna z tych gier, które bardzo dobrze łączą akcję z atmosferą ciągłego zagrożenia. Nie brakuje tutaj dynamicznych starć, ale jednocześnie cały czas trzeba myśleć o zarządzaniu zasobami i planowaniu kolejnych działań.
Podczas rozgrywki wielokrotnie oszczędzałem amunicję, przekonany, że za chwilę czeka mnie trudniejsza walka. Kilka razy kończyło się to komicznymi sytuacjami, kiedy przez dłuższy czas próbowałem ominąć przeciwników tylko po to, żeby chwilę później znaleźć skrzynkę pełną zapasów.
Osobom, które chcą spędzić przy grze jeszcze więcej czasu, może przypaść do gustu Resident Evil 4 remake gold edition / nowa / ps5 / wydanie pudełkowe / pl. Oprócz podstawowej historii można znaleźć tutaj dodatkową zawartość rozwijającą znane wydarzenia.
Zupełnie inne wspomnienia mam z Resident Evil 3 / ps5 / gra na płycie / nowa w folii / polskie napisy. Ta część jest krótsza, ale tempo wydarzeń praktycznie nie zwalnia. Nemesis skutecznie przypomina, że nawet chwila nieuwagi może skończyć się bardzo nieprzyjemnym spotkaniem. Pamiętam momenty, kiedy słyszałem jego kroki i odruchowo zaczynałem rozglądać się za drogą ucieczki.
Jakie premiery survival horrorów warto śledzić w 2026 roku?
Choć Resident Evil nadal zajmuje szczególne miejsce wśród moich ulubionych horrorów, nie oznacza to, że ignoruję nowe produkcje. Wręcz przeciwnie. To właśnie nadchodzące premiery sprawiają, że gatunek cały czas się rozwija.
Największą uwagę przyciąga oczywiście Resident Evil Requiem. Powrót do Raccoon City od razu wzbudził zainteresowanie wielu fanów serii. Sam z ciekawością śledzę kolejne materiały, ponieważ twórcy zapowiadają większy nacisk na eksplorację, śledztwa i odkrywanie tajemnic związanych z historią miasta. To elementy, które od zawsze najbardziej lubiłem w Resident Evil.
Ciekawi mnie również postać Grace Ashcroft. Po pierwszych materiałach trudno jeszcze wiele o niej powiedzieć, ale od razu wzbudza zainteresowanie. Po pierwszych materiałach trudno jeszcze ocenić, jaką rolę odegra w całej historii, ale już teraz wzbudza sporo pytań. A właśnie takie postacie często najlepiej sprawdzają się w horrorach.
Ciekawość wzbudził we mnie także Cronos: The New Dawn. Sam pomysł połączenia futurystycznej wizji przyszłości z polskimi realiami brzmi na tyle nietypowo, że trudno przejść obok tej gry obojętnie. Do tego dochodzi mechanika przeciwników, którzy mogą stawać się coraz groźniejsi, jeśli nie zostaną odpowiednio wyeliminowani.
Na mojej liście znajduje się również Reanimal. To przykład horroru, który przede wszystkim stawia na niepokój i klimat. Nie wszystkie gry muszą zasypywać gracza przeciwnikami. Czasami znacznie bardziej działa wyobraźnia, a twórcy tej produkcji wydają się doskonale o tym wiedzieć.
Kiedy sprawdzam nowe premiery i kolejne odsłony horrorów na PlayStation 5, mam wrażenie, że fani gatunku naprawdę mają w czym wybierać. Zarówno osoby lubiące klasyczne survival horrory, jak i gracze szukający nowych pomysłów mają w czym wybierać.
Patrząc na własne doświadczenia, najczęściej wracam jednak do serii Resident Evil. To właśnie ona nauczyła mnie, że horror nie musi straszyć co kilka minut, żeby skutecznie budować napięcie. Czasami wystarczy ciemny korytarz, kilka niepokojących dźwięków i świadomość, że w plecaku zostały ostatnie naboje. Takie momenty pamiętam znacznie dłużej niż najbardziej widowiskowe sceny akcji.
Co sprawia, że do dobrego survival horroru chce się wracać?
Po przejściu wielu gier zauważyłem pewną zależność. Najlepiej wspominam nie te produkcje, które straszyły najmocniej, ale te, które najdłużej pozostawały w pamięci. Czasami była to konkretna lokacja, czasami ciekawy przeciwnik, a innym razem historia, która nie dawała spokoju jeszcze długo po napisach końcowych.
Seria resident evil od lat bardzo dobrze wykorzystuje ten mechanizm. Nawet po ukończeniu kampanii często przypominałem sobie konkretne sceny albo zastanawiałem się, czy przy następnym podejściu udałoby mi się przejść dany fragment szybciej lub skuteczniej. Niewiele gier potrafi zachęcić do ponownego uruchomienia po zakończeniu historii.
Czasami wystarczy, że wyszkuję na allegro Resident Evil ps5 i trafiam na okładkę jednej ze starszych części. Od razu przypominają mi się konkretne fragmenty rozgrywki, lokacje czy przeciwnicy, z którymi miałem najwięcej problemów. To jeden z powodów, dla których regularnie wracam do serii. Mimo upływu lat wiele odsłon nadal potrafi wciągnąć równie mocno jak za pierwszym razem
Kiedy kilka lat temu szukałem dobrego horroru na konsolę, wybór był znacznie mniejszy. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wystarczy przejrzeć kilka premier, żeby znaleźć zarówno klasyczne survival horrory, jak i produkcje próbujące podejść do gatunku w zupełnie nowy sposób.
Gdybym miał jednak wskazać serię, od której najchętniej zaczynam rozmowę o survival horrorach, nadal byłby to Resident Evil. Totu po raz pierwszy poczułem napięcie związane z oszczędzaniem ostatnich nabojów, szukaniem brakującego klucza i zastanawianiem się, czy otwarcie kolejnych drzwi jest na pewno dobrym pomysłem. I chyba właśnie dlatego po tylu latach wciąż wracam do tych gier.
